Pretorianie
Ze względu na swój pancerz i budowę porównywani są do latających czołgów przypominających skrzyżowanie ośmiornicy z olbrzymim krabem. W rzeczywistości są to mordercze maszyny niewiadomego pochodzenia.
W ich budowie znajdują się niewykorzystane układy ciał licznych zawartych w nich istot ludzkich. Do walki na krótkich dystansach wykorzystują wystrzeliwane z oczu strumienie z cząsteczek, które są również wykorzystywane do odtwarzania ich tarcz. W ciągu kilku godzin od śmierci pretorianina jego elementy organiczne ulegają rozkładowi, a mechanizmy zamieniają się w popiół. Jeden okaz udało się zbadać w kilka minut po śmierci – wyniki sekcji każą sugerować, że i elementy biologiczne i mechaniczne są rozkładane przez nanoboty, które po wykonaniu celu same podlegają procesowi samozniszczenia.
Potwierdzenie tej hipotezy tłumaczyłoby również trzy udokumentowane przypadki wypuszczenia przez pretorianina chmury neurotoksyn, powodujących paraliż oddechowy i niemal natychmiastową śmierć lub nawet zmiany postaci ofiary w taką chmurę. W jednej z placówek badawczych oględziny pretorianina doprowadziły do śmierci 17 żołnierzy. W związku z tym, zaleca się stosowanie w pobliżu tych martwych istot aparatów oddechowych.
Dodano: niedziela, 28 luty 2010



[Dodano po 12 minutach]
Swoją drogą, zapraszam Cię do tego artykułu o PROTEANACH.
Hej hej Sherlocku
To jest pretorianin...
Taki duuuuuży, latający i wolno poruszający się koleś, który szczela takim faaaajowskim laserem.
I jeszcze raz ktoś mi moje "szczela" poprawi to w łeb szczele.